
PSL w regionach:
Na skróty:

Jak się czuje stary sejmowy wyjadacz w towarzystwie tych wszystkich nowych ludzi, którzy pojawili się w Sejmie?
Bardzo dobrze. Od starożytnych czasów ludzie chcą chleba i igrzysk. I teraz podział ról jest taki, że koalicja będzie od zapewnienia Polakom chleba, a Palikot igrzysk. Więc, jak widać, uzupełniamy się doskonale.
Poznał Pan już nowych posłów z Ruchu Palikota?
Nie. Ale, tak jak mówiłem, mamy inne role do odegrania. Jesteśmy największym producentem jaj w Europie i, jak widać, Polacy to naród jajcarzy, skoro wpuścili do Sejmu Palikota. Zobaczymy, co z tego wyniknie.
Jak Pan myśli, jaki to będzie Sejm, wielu posłów Pan zna?
W tej chwili sytuacja może być dla koalicji wygodna, będziemy mogli spokojnie pracować, bo Palikot i spółka będą wymyślali jakieś historie.
Teraz jest problem krzyża, przypuszczam, że później, kiedy przyjdą mistrzostwa Europy, wiele spraw zejdzie na plan dalszy, więc wszyscy zapiszą się na pielgrzymkę do Częstochowy i znowu wyjdą jakieś hece.
To nie będzie Sejm spokojny?
Dla koalicji ważne są spokój i merytoryczna praca. Media rzucą się na Palikota i będą dzieliły włos na czworo, a my będziemy robić swoje, więc liczę na spokój.
Aha, czyli rola Palikota to odciągniecie uwagi mediów?
Robi to przecież od lat, bardzo skutecznie zresztą. Przecież znamy Palikota i ja osobiście nie przypominam sobie jego merytorycznych wystąpień, pamiętam za to, kiedy prezentował się z flaszką, świńskim łbem i innymi gadżetami, a jest w takim wieku, w którym trudno się zmienić.
No i jak Pan, człowiek stateczny, poważny, siła spokoju, się w tym wszystkim odnajdzie?
Pewnie, że się odnajdę. Chociaż pamiętam, że krzyż powieszono w Sejmie 14 lat temu i przez te lata nikomu nie przeszkadzał. Wizyta Jana Pawła II w polskim parlamencie odbyła się właśnie pod nim. Kiedy byłem ministrem środowiska, prymas wręczył mi krzyż z drzewa, na którym wieszano powstańców listopadowych. Piorun strzelił w ten stary dąb, drzewo uschło, trzeba było coś z niego zrobić, więc zrobiono różne krzyże i zdaje się, chociaż nie jestem do końca pewny, że ten sejmowy krzyż także powstał z tego drzewa. To kawałek narodowej tradycji, dla mnie krzyż jest nie tylko symbolem religijnym, jest także symbolem polskości, niezawisłości. Ludzie wierzący i niewierzący zbierali się w kościołach i zastanawiali się, jak walczyć ze starym systemem. Pamiętam też Palikota, kiedy ślubował, trzymając się za serce: "Tak mi dopomóż Bóg", jeszcze w poprzedniej kadencji Sejmu. Więc nie chciałbym, aby w Polsce grano krzyżem, ani tego, co się dzisiaj dzieje. Ta sytuacja jest zresztą pokłosiem obrońców krzyża na Krakowskim Przedmieściu, trochę przesuniętym w czasie. Rozmawiałem z wieloma młodymi ludźmi, którzy tam wtedy gdzieś obok stali i sądzili, że oblicze polskiego Kościoła jest takie, jak te panie stojące pod krzyżem.
I stąd ten bunt?
Dokładnie. Ci młodzi ludzie chcieli pokazać, że nie mają nic wspólnego z obrońcami krzyża na Krakowskim Przedmieściu. Fatalnie, bo wraz z tą historią krzyż stał się elementem politycznej rozgrywki. To, co robi dzisiaj PiS, też nie jest do końca przemyślane. Uchwała, która czyniłaby z krzyża w Sejmie rzecz legalną, to pomysł nietrafiony. Wniosek w tej sprawie do trybunału jest wnioskiem niezasadnym, bo trybunał bada zgodność ustaw uchwalonych przez parlament z konstytucją, a tu nie ma żadnej ustawy. Więc i jedna strona, i druga próbuje tym krzyżem grać i to nie jest dobre.