
PSL w regionach:
Na skróty:

Jest w nim dużo stabilizacji, a rozwoju nie ma prawie wcale. Za mało jest np. tematu służby zdrowia. A założenie, że tylko reforma KRUS rozwiąże wszystkie problemy, jest błędne - mówi przewodniczący Klubu Poselskiego PSL Stanisław Żelichowski, z którym rozmawia Karolina Baca z dziennika Rzeczpospolita
Rz: Czy po piątkowym wystąpieniu Donalda Tuska w koalicji zgrzyta? PSL nie czuje się odstawiony na bok?
Stanisław Żelichowski: W PSL nie ma emocji. Gdyby PO zależało na szybkim wprowadzeniu swojego planu - skonsultowałaby go z nami. Odstawieni na bok? Przecież oni sami tego nie przegłosują. Dlatego czekamy na konkretne projekty ustaw, a wtedy będzie można mówić o szczegółach. Żadnych napięć nie ma.
Ale PO nie konsultowała programu z koalicjantem.
Jakieś dziesięć dni temu Waldemar Pawlak i ja rozmawialiśmy z premierem Donaldem Tuskiem i Grzegorzem Schetyną, którzy powiedzieli, że PO szykuje taki plan. Poprosiliśmy o materiały, ale były niekompletne, bo eksperci wciąż nad nim pracowali.
I uznajemy ten plan za bazę do pewnej dyskusji.
PSL nie akceptuje go jednak w pełni.
Jest w nim dużo stabilizacji, a rozwoju nie ma prawie wcale. Za mało jest np. tematu służby zdrowia. A założenie, że tylko reforma KRUS rozwiąże wszystkie problemy, jest błędne, bo o ile teraz z 1,5 mln gospodarstw rolnych nieco ponad 200 tys. jest dochodowych, o tyle po włączeniu najbogatszych rolników do grupy płatników podatku dochodowego okaże się, że nikt nie ma dochodu, ale zryczałtowanego podatku rolnego też już płacić nie będzie. Tezy ogłoszonego w piątek planu są słuszne, ale są dylematy - jak, kiedy, jakimi siłami?
Zaplanowano już jakieś spotkanie w tej sprawie?
W przyszły wtorek mamy wstępny plan spotkania z ekspertami i ministrem Michałem Bonim.